Upadek mediów publicznych

wpis w: Publicystyka | 0

Wymiar upadku mediów publicznych jest widoczny jak na dłoni. Według „Radio Track Millward Brown” udział w czasie słuchania Trójki to 7%. To najgorszy wynik od przynajmniej 5 lat. Podobny los spotkał też radiową Jedynkę, Dwójka przetrwała „dobrą zmianę” bez większego uszczerbku. Ale liczby i procenty to nie wszystko, za tendencją spadkową kryją się tysiące drobnych historii. Przejdźmy od ogółu do szczegółu, sprawdźmy co się stało w Warszawie.

Pracowałem w lokalnym Warszawskim oddziale Polskiego Radia. W RDC byłem reporterem gdy jeszcze premierem był Donald Tusk, a 11 listopada palono tęczę na placu Zbawiciela. Przyszedłem na staż w czasie studiów i sprawdziłem się na tyle, że dostałem pracę. Różowo jednak nie było. Miałem wtedy ogromny żal do Polskiego Radia na wielu płaszczyznach. W sposobie traktowania swoich pracowników (umów jakie dostawali, samego trybu pracy). Irytowało mnie wieczne niedoinwestowanie i 10 letnie komputery z starym Firefoxem. Po godzinach w ramach wolontariatu próbowałem ucywilizować podcasty publikowane przez nasz oddział, ale sprawę pochłonęła biurokracja i nie zrozumienie kompletnie internetu.
To czego jednak nie można było odmówić biednemu lokalnemu oddziałowi to misyjności. Ewa Wanat jako redaktor programowa to było najlepsze co mogło spotkać RDC. Mieliśmy audycje o kulturze wysokiej, były rozmowy o filozofii i o polityce. Komenatatorzy z Krytyki Politycznej i Do Rzeczy. Wszystko przemieszane muzyką z różnych stron świata. Pracując w Polskim Radiu bez cienia zażenowania mogłem namawiać znajomych do płacenia abonamentu, być fanem tego co robimy. Nawet gdy musiałem rozstać się z radiem odchodziłem bez pretensji. Nie mogłem mieć żalu do ludzi, którzy robili tak dobre radio.

Mamy rok 2017, większość ludzi których znałem już nie pracuje. Co się działo po wygranej PiS? Dam jeden dobitny przykład: Jerzy Zalewski z telewizji Republika przeniósł swój program na fale publicznego nadawcy. To właśnie z jego programu pochodzi poniższy wycinek. Prowadzący zaprosił do programu „satyryka” Andrzeja Rosiewicza. Na antenie RDC emeryt fałszował swój polityczny gniot „Andrzej Duda to musi się udać”. Po piosence prowadzący rozmawiał ze swoim gościem o menelach by w końcu audycja mogła przerodzić się w bezmyślny bełkot krytykujący „gendery” i Unię Europejską (bo zabrania łowić dorsza). Na koniec piosenka w rytm znanej melodii „happy birthday to you” z podmienionym tekstem na „happy gender to you”. Boki zrywać.
Tak należy podsumować to co z Polskim Radiem stało się po zmianie rządu.

były reporter RDC,
Filip Szarecki

 

Zostaw Komentarz