Zły dzień dla Polski, Europy, Wielkiej Brytanii

wpis w: Aktualności | 0

Dobry dzień dla Rosji. W Polsce cieszą się agenci Putina, pożyteczni idioci i kretyni, którym tak bardzo zawadza gender, że aż wolą niezwykle heteroseksualnego Władimira (i nic to, że heteroseksualny Władimir lubi jak jego armia ćwiczy heteroseksualny atak jądrowy na Warszawę). Cieszą się też ludzie porządni i uczciwi, ale kierujący się emocjami, a nie zimną kalkulacją. Jeśli bowiem ktoś – tak jak np ja rozumie i podziela opinię, iż filozofia wiecznej ucieczki do przodu tudzież wiecznego zacieśniania integracji europejskiej jako remedium na wszelkie niepowodzenia UE była błędna to nie może się cieszyć z Brexitu. Jeśli ktoś – jak jak np ja – rozumie i podziela sceptycyzm wobec nadmiernej ingerencji Brukseli w życie państw UE i krytycyzm wobec arogancji brukselskiej kasty urzędniczej to nie może się cieszyć z Brexitu. Ktoś taki musiał bowiem – na logikę – uważać głos Londynu za ważny i cenny. Doprawdy szarżą na logikę jest założenie, że efektem Brexitu będzie więc wzmocnienie (a nie osłabienie) eurosceptycyzmu, spowolnienie (a nie przyśpieszenie) dalszej integracji tudzież ograniczanie (a nie poszerzanie) kompetencji biurokracji unijnej, skoro głos ten właśnie przestanie odgrywać rolę w kształtowaniu przyszłości UE.

Tytułem zaś P.S. David Cameron (który był przeciw Brexitowi, ale który doprowadził do referendum) i Boris Johnson, który optował za „out” studiowali razem (o ile pamiętam to wspólnie z R. Sikorskim) na Oxfordzie. Wychodzi na to, że Wielką Brytanię z UE wyprowadziła „dwójka z Oxfordu” (i proszę bez żadnych skojarzeń, bo mam na myśli tyle, co „dwóch kolegów, którzy razem studiowali na Oxfordzie”).

Zostaw Komentarz